Tego nie wie nikt. Popieprzyło się równo drodzy Państwo. Oj niestety. To chyba jest już ściana. Byliśmy niej blisko już wile razy, ostatnio nawet dosyć często, ale chyba jeszcze nie zabrnęliśmy w ten róg. I co dalej?
Najgorsze w bezsilności jest to, że wie się czego się pragnie, co by się chciało osiągnąć, a nie ma się pojęcia jak to zrobić i nie zależy się wyłącznie od działań własnych, ale też i działań z zewnątrz. Dziś mogę powiedzieć, że kompletnie się w tym pogubiłem i chyba ostatkiem sił próbuję wierzyć, że jest inaczej. Bo nadal coś się jeszcze tli i nie zostało powiedziane ostatnie słowo.
Oby nie zostało powiedziane nigdy!
---
A tak poza tym...
Sesja na półmetku. Po kilku latach planowania pozbyłem się pierwszej z ósemek. Kolejna już czeka, ale póki co sobie jeszcze poczeka, bo skutki tej pierwszej nadal są zbyt bolesne. Praca niby zaczęta, ale w sumie nic poza planem jeszcze nie ma. I jeszcze długo pewnie nie będzie, bo w tej materii też się ostatnio wszytsko przewróciło do góry nogami. Co do przyszłości, to tez na razie mogę sobie tylko w gwiazdy popatrzeć, bo konkretów jak nie było tak nie ma i pewnie rychło ich nie będzie, bo nawet gdybym chciał się mocno postarać, to kompletnie nie mam teraz do tego głowy.
I ot, skrót ostatnich tygodni sepikowego żyowta. Do zobaczenia w następnym odcinku!